Are you the publisher? Claim or contact us about this channel


Embed this content in your HTML

Search

Report adult content:

click to rate:

Account: (login)

More Channels


Showcase


Channel Catalog


Channel Description:

Festiwal Biegów | Portal o bieganiu

older | 1 | .... | 52 | 53 | (Page 54) | 55 | 56 | .... | 535 | newer

    0 0


    W Lgocie Murowanej niedaleko Zawiercia sobota należała do kobiet. Panie biegały i maszerowały na "piątkę". Panowie także nie zawiedli - gorąco dopingowali swoje partnerki, pomagając im zmierzyć się z mroźną aurą i jurajską trasą.

    Bazę dla zawodów zapewnił hotel Fajkier, a trasę o długości 2,5 km poprowadzono w jego malowniczej okolicy. Scenerii dopełnił mróz, który oszronił drzewa i pola, sprawiając, że otoczenie wyglądało jak z bajki. Organizatorzy, Tatiana i Rafał Galińscy stanęli na wysokości zadania, wkładając w przygotowanie imprezy całe serce.

    - Bardzo podobało mi się organizowanie imprezy dla kobiet. Trzeba zwrócić uwagę na każdy szczegół. - mówił po zawodach Rafał Galiński. - Mieliśmy dużo pracy, ale staraliśmy się planować od strony zawodniczki. Zrobiliśmy odprawę wewnątrz budynku, bo temperatury są niskie. Chcieliśmy też, żeby zaraz po zawodach była szansa odpoczynku w cieple. Nagrodziliśmy prawie 40 kobiet. Staraliśmy się podarować nawet drobne rzeczy, dyplom, kwiaty... Tak, żeby zachęcić do uprawiania sportu każdego.

    Uczestniczki miały do wyboru bieg na dystansie 5 km, marsz nordic walking na tej samej trasie lub power walking na dystansie 2,5 km. To ewenement w skali kraju. W Lgocie Murowanej odbyły się bowiem pierwsze w kraju zawody power walk. Państwo Galińscy są pionierami tej dyscypliny o amerykańskich korzeniach. Power walk wymaga poprawnej techniki jak nordic walking, ale w przeciwieństwie do niego obywa się bez dodatkowego sprzętu w postaci kijów.

    Mimo rywalizacji o jak najlepsze miejsca w klasyfikacjach generalnych i wiekowych, zawodom towarzyszyła niezwykle serdeczna atmosfera. - Babki są mniej napięte na wynik - ocenia organizator Rafał Galiński. - Oczywiście, poza czołówką, jakieś 60-70% przyjeżdża, żeby się przejść z przyjaciółkami, spędzić czas w ładnym miejscu. U facetów jednak działa testosteron i to on powoduje, że jest parcie na wynik.

    Panowie także spisali się na 5-tkę, dopingując panie. Krzyczeli, dzwonili i trąbili, robili zdjęcia i kręcili filmy. Wielkie emocje udzieliły się wszystkim. - Zagrzewaliśmy dziewczyny do boju. Dzisiaj były tak fantastyczne, że nie chciało się nam wierzyć, że już dotarły do półmetka albo mety. Bardzo cieszyły nas też power walkerki, które wystartowały w pierwszych takich zawodach.

    Imprezę krótko, ale trafnie podsumowała Sylwia Pasińska-Skowron: - Mega energetycznie, z wielkim pozytywnym potencjalem. Taki ladies power! Lubię takie naturalne trasy i babskie plotki po.

    Popiera ją Julia Zięba, która na imprezy przyjechała z Katowic: - Uwielbiam takie zawody, w ktorych nie ma olbrzymiej ilości zawodnikow. Imprezy organizowane przez państwa Galińskich mają wyjątkowy charakter. Wkładająą w organizację i prowadzenie zawodów tyle serca i wysiłku, nadając im atmosferę podobną do tej "u cioci na imieninach". Starają się, aby każdy zawodnik, zarówno ten, który stan na podium i ten z dalszych miejsc, był usatysfakcjonowany. Powiem krótko: bardzo to lubię i staram sie uczestniczyc w takich imprezach zawsze, kiedy mogę!

    KM


    0 0

    To już oficjalne i pewne. Następne Mistrzostwa Świata w Biegu Trailowym odbędą się w Portugalii 29 października 2016 r., a zawodnicy powalczą o mistrzostwo na 85-kilometrowej trasie poprowadzonej przez jedyny park narodowy w tym kraju - Peneda-Geres.

    Miejsce jest atrakcją turystyczną ze względu na wodospady, skały, rzeki i góry. W tym rejonie odbywają się utramaratony etapowe np. wiosenny Trail Adventure, podczas którego do pokonania jest 280 lub 130km. W parku organizowany jest również maraton, który w opinii biegaczy zalicza się do jednego z najtrudniejszych na świecie. Tegoroczna edycja maratonu będzie miała miejsce w niedzielę 29 listopada.

    Uczestnicy mistrzostw będę się zmagać z przewyższeniem rzędu 4500m, a za techniczne przygotowanie trasy będzie odpowiadał Carlos Sa, jeden z najbardziej rozpoznawalnych portugalskich ultramaratończyków. Carlos Sa to m.in. zwycięzca Badwater z 2013 r., zwycięzca MIUT (2013 r.) oraz 4. zawodnik Maratonu Piasków. Jest też organizatorem wspomnianych już biegów na trasach w Peneda Geres.

    Za organizacją mistrzostw staną wspólnie ITRA I IAU czyli Międzynarodowe Stowarzyszenie Biegów Trailowych i Międzunarodowy Związek Biegaczy Ultra.

    - Po sukcesie mistrzostw w Annency w 2015 r, współpraca obydwu tych organizacji przy kolejnych edycjach zawodów, stała się niezbędna. Dlatego w 2016 roku połączą one siły, by w najlepszy możliwy sposób reprezentować wartości naszego sportu oraz powitać najlepszych biegaczy na świecie - powiedział Jose Carlos Santos, wiceprezydent ITRA.

    W tym samym tonie wypowiadał się prezydent IAU, który uważa, że w organizację mistrzostw naturalne jest zaangażowanie organizacji uznawanej przez IAAF.

    Na razie szczegóły nie są jeszcze znane, ale piękno samego parku i fragmentów trasy można zobaczyć na filmie promocyjnym - TUTAJ.

    IB


    0 0


    28 listopada w Parku Śląskim w Chorzowie odbył się 1. Bieg Białej Wstążki. Impreza wpisuje się w kampanie „16 Dni działań Przeciwko Przemocy ze względu na płeć”. 

    To międzynarodowa akcja, którą zainicjował w roku 1991 Women's Global Leadership Institute przy Uniwersytecie Rutgers. Od tamtego czasu kampania odbywa się pomiędzy 25 listopada, czyli Międzynarodowym Dniem Przeciw Przemocy Wobec Kobiet, a 10 grudnia - Międzynarodowym Dniem Praw Człowieka.

    Na starcie wszyscy zawodnicy otrzymali białą wstążkę, po biegu pamiątkowy dyplom. Sam bieg nie był typowy - nie chodziło o ściganie się. Nie było pomiaru czasu, na mecie nie rozdawano medali. Był za to puchar dla najmłodszego i najstarszego uczestnika biegu, a dla zmarzniętych zawodników ciepła herbata i posiłek.

    Punktualnie o 11:00 dzieci, dorośli, biegacze oraz walkerzy, a także rolkarze i rowerzyści usłyszeli wystrzał startera. Biegano na dystansie 2,57 km.

    Współorganizatorem imprezy był Komendant Wojewódzki Policji w Katowicach - Jarosław Szymczyk, a wśród blisko 200 uczestników imprezy był także szef śląskich policjantów.

    - Wspaniała inicjatywa, cieszy mnie fakt, że organizuje się biegi bez tak zwanej spiny. My nie jesteśmy profesjonalnymi zawodnikami. Walka o życiówki nie powinna nas dotyczyć, amatorzy powinni biegać dla idei - powiedziała nam jedna z zawodniczek.

    - To chyba najlepiej zabezpieczony bieg w jakim brałam udział. Z przodu policja, z tyłu straż miejska. Na mecie ABW, służba więzienna, wow! - śmiała się Basia.

    Inicjatorem i organizatorem imprezy był Rzecznik Praw Obywatelskich, Wojewoda Śląski, Marszałka Województwa Śląskiego oraz Komendant Wojewódzki Policji w Katowicach.

    KK


    0 0


    Maraton Komandosa to wymagający bieg. Bieg, który należy pokonać w pełnym umundurowaniu, co dokładnie precyzuje regulamin imprezy. 

    A pełne umundurowanie - polowe bądź ćwiczebne - to mundur z długim rękawem, buty krój wojskowy min. wys. cholewki 19 cm, plecak - min. wymiary 45x30cm w kolorze odpowiadającym umundurowaniu, o wadze 10 kg na całej trasie biegu. 

    Pomimo obostrzeń na starcie z roku na rok pojawia się coraz więcej chętnych do zmierzenia z trudami biegu. Po raz kolejny został pobity rekord uczestników. Limit startujących został ograniczony do 555 osób, sklasyfikowanych zostało 506 osób, 465 mężczyzn i 41 kobiet.

    Wśród mężczyzn tryumfował po raz trzeci z rzędu por. Piotr Szpigiel, uzyskując czas 03:03:22. Drugie miejsce zajął plut. Pelo Artur - 03:09:14, zaś trzecie asp. Piotraschke Paweł - 03:11:19. 

    Wśród kobiet pierwsze miejsce zajęła sierż. Przybylska Renata - 4:26:14, drugie Łaba Dorota - 4:42:29, a trzecia na mecie zameldowała się Koczuła Justyna 4:43:41.

    Jolanta Augustyńska, Ambasadorka Festiwalu Biegów


    0 0

    Można już oddawać głosy w 81. Plebiscycie Przeglądu Sportowego. Niestety względem liczby biegaczy nic się zmieniło w stosunku do poprzedniego roku - wśród 20 kandydatów do „10” Najlepszych Sportowców Polski 2015 roku i tytułu Najlepszego Sportowca Roku jest tylko jeden biegacz - Adam Kszczot.

    Kszczot został nominowany do wyróżnienia już po raz drugi. W zeszłym roku nominację uzyskał dzięki startom na mistrzostwach Europy w Zurichu (tam zdobył złoto) i halowych mistrzostwach świata (srebro). Miniony sezon był dla niego równie udany. Z Pekinu, gdzie były rozgrywane mistrzostwa świata, przywiózł srebrny medal.

    Konkurencja w plebiscycie jest bardzo mocna. Ponowną nominację otrzymał Kamil Stoch, który triumfował w zeszłym roku. Na głosy czeka również m.in. Agnieszka Radwańska - zwyciężczyni WTA Finals, Rafał Majka - trzeci zawodnik Vuelta Espana, Robert Lewandowski - najszybsze 3, 4 i 5 bramek w historii Bundesligi, Anita Włodarczyk ze swoim rekordem świata.

    Biegacze niestety nie cieszą się popularnością w tym plebiscycie. Specjalista od 800m wygrał tu tylko raz, w 1926 r. Ostatni biegacz z tytułem, a właściwie biegaczka, to Wanda Panfil, która w 1991 r. odebrała statuetkę za swoje osiągnięcia na maratońskich trasach.

    Na Adama Kszczota i innych sportowców, można głosować przez Internet do 8 stycznia (raz dziennie), drogą smsową dzień dłużej, a wykorzystując kupony z „Przeglądu Sportowego”, tylko do 4 stycznia. Laureata poznamy tradycyjnie na Gali Sportu, 9 stycznia.

    Więcej o plebiscycie: http://plebiscyt.przegladsportowy.pl/

    IB


    0 0


    Na poligonie Wojskowej Akademii Technicznej odnotowano dziś wzmożoną aktywność… biegaczy. Bynajmniej nie były to ćwiczenia, tylko zacięta rywalizacja w ramach 1. Biegu Nocy Listopadowej. Uczestnicy zmagań czołgali się, wdrapywali na liny, rzucali granatem, strzelali z KBKS...

    Impreza upamiętniała w oryginalny sposób 185. rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego. Z tej okazji na kilku przeszkodach powiewała biało-czerwona flaga. Dodatkowo uczestnicy zmagań mogli okazać wsparcie weteranom i służbom mundurowym stojącym na straży państwa. Każdy też przez chwilę mógł się poczuć jak członek elitarnych jednostek.

    Uczestnicy zmagań mieli do pokonania 7 km krętej trasy, na której rozstawiono 24 utrudnienia. Początkowo w imprezie miały startować wyłącznie osoby w wojskowym rynsztunku, jednak w ostatniej chwili zmieniono regulamin i na tor przeszkód mogły ruszyć zarówno osoby w mundurze ale i w stroju sportowym.

    Chęć startu zgłosiło blisko 150 osób. Prawdopodobnie dzięki zmianom w regulaminie, wielu z nich nie było związanych ze służbami mundurowymi. Biegacze zostali podzieleni na cztery fale. Pierwsza wystartowała o godzinie 11.15.

    Już kilka metrów po starcie dalej czekały na nich opony. Po ich pokonaniu w podskokach, śmiałkowie wbiegali w gęsty las.

    Ponieważ na poligonie było dosyć chłodno, organizatorzy postanowili już na początek solidnie rozgrzać biegaczy. Do rywalizacji na jednej z pierwszych przeszkód mógłby stanąć w szranki z biegaczami sam święty Mikołaj. Nie chodzi tu oczywiście o przejście przez komin, ale o bieg z ciężkim workiem. Najpierw zawodnicy podbiegali pod stromą górkę a następnie chwytali ciężki worek. Po czym obiegali jeszcze raz górkę po wyznaczonej trasie i znów pokonywali wzniesienie z dodatkowym obciążeniem.

    O ile takie przeszkody jak czołganie się pod drutami kolczastym, wspinanie po linie czy po ścianach, chodzenie po palach, dla uczestników ekstremalnych biegów z przeszkodami są chlebem powszednim, tak tu dodatkową adrenalinę wśród uczestników wyzwalały rzut granatem oraz strzelanie z karabinka sportowego. Tylko nielicznym udało się trafić we wskazany cel. Większość wykonywała karne 30 razy padnij - powstań, lub jak kto woli: 30 burpees.

    Pierwsza fala miała najtrudniejsze zadanie. Początkowy fragment trasy został niewystarczająco oznaczony i biegacze w gęstym lesie szukali drogi do kolejnych przeszkód. Przy każdym z utrudnień czuwał jednak ktoś z obsługi i informował o właściwym kierunku. Szybko na trasę wyruszyła też obsługa ze Spartan Race, by dodatkowo oznaczyć trasę.


    0 0

    Tegoroczny Antarctic Ice Marathon został zdominowany przez Brytyjczyków, którzy zajęli całe podium imprezy. Na starcie stanęło 47 zawodników z 19 krajów, a wśród nich byli również Polacy.

    Rywalizacja odbywała się przy silnym wietrze i temperaturze -20oC biegu. Warunki były na tyle ciężkie, że start biegu opóźniono o jeden dzień.

    Do mety najszybciej dobiegł Paul Webb, który na Antarktydzie zakończył swój projekt „585 Days Challenge”. Rozpoczął go podczas maratonu w Londynie w 2014. Zanim z czasem 3:35:25 przekroczył linię mety na Antarktydzie, pokonał 5000 km biegiem, ponad 2000 na rowerze i ok. 11 km wpław (!) by zebrać pieniądze dla fundacji walczącej z rakiem.

    Czterdziestodwuletni Webb, zawodowo... naukowiec, w ramach swojego wyzwania chciał również ukończyć maraton na każdym kontynencie. Lodowy Maraton Antarktyczny pozwolił mu z sukcesem zakończyć prawie dwuletni projekt.

    Drugie miejsce na Antarktydzie zajął Luke Wigman, który stracił nogę w Afganistanie w 2011 r. Wigman mimo niesprawności ukończył także Ironmana i North Pole Marathon.

    Doświadczenia biegowego nie brakowało także Polakom.

    „No i zrobiłem to! Szósty kontynent - 5 godzin i 26 min - 8. miejsce - Antarctic Ice Marathon zaliczony”

    - napisał na swoim profilu Krzysztof Stępień. Dla zawodnika z Poznania nie był to pierwszy maraton w ekstremalnych warunkach. Na swoim koncie ma m.in. Baikal Ice Marathon, gdzie biegał w temperaturze - 30 stopni, oraz wyjątkowo wietrzny Patagonian Marathon i słoneczny Bahamas Marathon.

    Na tym samym miejscu i z takim samym rezultatem bieg ukończył Bartłomiej Zając, który należy do ekskluzywnego klubu Maratonów 7 Kontynentów. Jest również jednym z 7 Polaków, którzy ukończyli wszystkie maratony z grupy World Marathon Majors.

    Wśród pań zwyciężyła zawodniczka z Chile - Silvana Camelio. Wszystkim zawodnikom gratulujemy!

    Pełne wyniki imprezy: TUTAJ

    IB


    0 0


    Łódzki Park im J. Poniatowskiego, wśród łódzkich biegaczy najbardziej znany z cosobotniego parkrunu, w niedzielne południe 29 listopada po raz drugi stał się areną przełajowego biegu Decathlon Run. W tegorocznej edycji, która na start przyciągnęła ponad 250 uczestników, trasę nieco wydłużono i dodano trzecie okrążenie, dzięki czemu jej długość wyniosła pełne 10 km. Zawody zorganizowali pracownicy popularnego sklepu sportowego Decathlon w pobliskim Pasażu Łódzkim, którzy sami również biegają.

    Na miejscu ekipę organizatorską reprezentowała trójka w składzie: Witold Jasiński, Przemysław Jagiełło i Dominik Chlebicz. Ten pierwszy swego czasu nawet biegał wyczynowo. Panowie powiedzieli, że na pomysł biegu wpadli w zeszłym roku, obserwując dużą liczbę klientów działu biegania w ich sklepie. Do tego sami startowali w zawodach w okolicy i tym razem, wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniu, sami postanowili coś zorganizować.

    Przełajowa trasa była bardzo urozmaicona i prowadziła przez wszystkie najciekawsze miejsca w parku – szerokimi alejami, wąskimi ścieżkami, a także przez mostek nad stawami. Niektóre alejki wskutek porannego przymrozku były jeszcze śliskie. Największy wycisk uczestnicy dostali jednak na fragmencie prowadzącym przez rowerowy tor przeszkód, gdzie mieli do pokonania krótkie, lecz bardzo strome zbiegi i podbiegi i kilka mniejszych hopek.

    Z utworzonej zaraz po starcie kilkuosobowej czołówki stopniowo odpadali kolejni zawodnicy, a na drugim okrążeniu samotnym liderem został czołowy łódzki średnio- i długodystansowiec Tomasz Osmulski. Wciąż powiększał przewagę i ostatecznie wygrał z czasem równo 35 minut. Za nim na metę dobiegli, walcząc ze sobą do końca, zawodnicy spoza Łodzi: Michał Olejnik z Poznania (35:46) i Mariusz Dembowski z Lidzbarku (35:50).

    Bardzo zaciętą walkę o zwycięstwo toczyły ze sobą przez cały dystans dwie najszybsze panie, Adriana Kaźmierczak-Sowa i Paulina Biernasiak. Biegły praktycznie cały czas razem i dopiero na ostatnim okrążeniu ta pierwsza uzyskała kilkusekundową przewagę. Różnica czasów netto między nimi wyniosła natomiast tylko jedną sekundę (46:58 i 46:59). Trzecia z kobiet, Dorota Zatke, wpadła na metę niewiele za nimi (47:19). Pełne wyniki TUTAJ.

    Zwyciężczyni stwierdziła, że trasa bardzo jej odpowiadała, bo lubi urozmaicenia w postaci podbiegów i górek. Jej rywalka narzuciła tempo, które udało się utrzymać i na końcu ją wyprzedzić. Głównym sportem Adriany jest triathlon, lecz teraz jest w okresie roztrenowania i najczęściej odwiedza basen, poprawiając technikę pływania, a przy okazji trochę biega. Taki odpoczynek, jak widać, znakomicie wpływa na formę. Paulina natomiast przyznała, że pokonała ją bardziej doświadczona zawodniczka. Dzięki tej rywalizacji obie osiągnęły lepsze wyniki. Też była zadowolona z trasy, gdyż woli przełaje od asfaltu.

    Tomek Osmulski w zeszłorocznym Decathlon Run był drugi, a teraz wskoczył na najwyższy stopień podium. Wynik ten osiągnął również na jesiennym roztrenowaniu. Pierwsze okrążenie potraktował rozpoznawczo, ponieważ nie znał niektórych chłopaków, z którymi biegł w czołówce. Później szarpnąłem i poszedłem swoje – powiedział. Najbliższy poważniejszy start Tomek planuje w Biegu Sylwestrowym w łódzkim Arturówku, a potem przygotowuje się do Mistrzostw Polski w przełajach.

    Parkowa, urozmaicona trasa jak widać bardzo przypada do gustu zawodnikom. Jak powiedzieli organizatorzy, formuła biegu spełnia oczekiwania i dołożą wszelkich starań, by za rok odbył się on na tej samej trasie. Chcieliby znów przygotować zawody dla wszystkich, zarówno tych nastawionych na walkę z czasem i mocne ściganie, jak i tych, którzy chcą po prostu aktywnie spędzić dzień.

    Kamil Weinberg


    0 0

    „Złote Kolce” nagroda PZLA i dziennika „Sport” dla najlepszego lekkoatlety 2015 roku trafiły w ręce  medalistów mistrzostw świata w rzucie młotem z Pekinu – Anity Włodarczyk i Pawła Fajdka. Trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej zajęli biegacze: Adam Kszczot i Angelika Cichocka.

    Zwycięstwo zawodniczki warszawskiej Skry nie jest żadną niespodzianką. Przypomnijmy, że nasza młocarka w tym sezonie zdominowała kobiecy rzut młotem. Zdobyła złoty medal Mistrzostw Świata w Pekinie deklasując rywalki. W sierpniu w Cetniewie pobiła należący do niej rekord świata (79,58m) posyłając młot na odległość 81,08m. Została też pierwszą kobietą w historii, która posłała młot na odległość ponad  80 metrów.  Te sukcesy dały jej miejsce w finałowej trójce plebiscytu IAAF World Athlete of the Year Award. 

    Anita Włodarczyk w rywalizacji pań wyprzedziła Kamilę Lićwinko (brąz Halowych Mistrzostw Europy i 4. miejsce MŚ w Pekinie w Skoku wzwyż - red), Angelikę Cichocką (Halowa wicemistrzyni Europy - red), Sofię Ennaoui (2 . miejsce na MME – red), Ewe Swobodą ( Mistrzyni Europy juniorek, brąz drużynowych Mistrzostw Europy – red) oraz Joannę Jóźwik ( 4. miejsce Halowych Mistrzostw Europy - red). 

    Dodajmy, że Anita Włodarczyk jest blisko wyrównania rekordu rankingu „Złote Kolce”. Obecnie najwięcej, bo aż 7 nagród mają na koncie Irena Szewińska i Robert Korzeniowski. Mistrzyni w rzucie młotem pierwszy raz ranking PZLA zwyciężyła w 2009 roku. W tradycyjnym kolekcjonowaniu „Złotych Kolców” „przeszkodziła” jej tylko wieloboistka Karolina Tymińska w 2011 roku. 

    Wśród panów najlepszy okazał się Paweł Fajdek, dla którego są to drugie Złote Kolce w karierze. Wygraną dał mu złoty medal Mistrzostw Świata w Pekinie. Dodatkowo w tym sezonie wywalczył jeszcze m.in. złoto podczas Uniwersjady oraz pobił rekord Polski.  

    Kolejne miejsca w rankingu zajęli Piotr Małachowski (złoty medal w Pekinie w rzucie dyskiem- red), ubiegłoroczny zwycięzca „Kolców” Adam Kszczot (wicemistrz świata z Pekinu -red), Piotr Lisek (brąz Mistrzostw świata i Halowych Mistrzostw Europy w skoku o tyczce - red), Patryk Dobek ( Młodzieżowy Mistrz Europy w biegu na 400 m p ppł – red), oraz Robert Urbanek (brąz mistrzostw świata w rzucie dyskiem -red). 

    Dodatkowo najlepszymi weteranami zostali oszczepniczka Genowefa Patla i sprinter Wojciech Seidek. Nagrodę European Athletics otrzymała Lidia Chojecka – trzykrotna brązowa medalistka Mistrzostwa świata w biegu na 1500 metrów i wielokrotna medalistka halowych mistrzostw Europy. 

    Gala odbyła się w Toruniu. Nagrody przyznano po raz 46 w historii. Zwycięzcami pierwszego plebiscytu „Złote Kolce” byli płotkarka Teresa Sukniewicz i średniodystansowiec Henryk Szordykowski. 

    RZ


    0 0


    W weekend 28-29 listopada odbyły się dwa biegi CITY TRAIL. Po raz drugi w sezonie rywalizowali biegacze w Lublinie i Warszawie. Tym razem uczestnicy mieli świetne warunki do biegania. W obu miastach padły rekordy frekwencji, a najlepsi ustanowili rekordy tras.

    LUBLIN

    Nad Zalewem Zemborzyckim w Lublinie w biegu głównym wzięło udział 311 osób. W zawodach dla dzieci wystartowało ponad 60 uczestników. Najlepszym na 5-kilometrowej pętli biegu głównego był Artur Kern z czasem 15:36. Drugie miejsce zajął Rafał Buczak (15:45), a trzecie - Jarek Stec (16:12).

    Wynik Artura jest rekordem trasy.

    – Tym razem warunki były bardzo dobre. Co prawda przez 4 km nie forsowałem tempa, to rywale je dyktowali, ale kiedy postanowiłem przyspieszyć, przyszyło mi to bardzo łatwo, a to oznacza że podłoże sprzyjało szybkiemu bieganiu – mówił na mecie Artur Kern. – Aktualnie kończę roztrenowanie i zaczynam przygotowania do kolejnego sezonu. W planie mam start w szybkim maratonie. Kusi mnie też Wings For Life, ale nie w Polsce.

    W rywalizacji kobiet najlepszą okazała się Joanna Wasilewska - zwyciężczyni poprzedniej edycji - 18:59. Drugie miejsce zajęła Julia Pleskaczyńska (19:28), a trzecie – Monika Kosz (20:00). Warto podkreślić wysoki poziom kobiecej szerokiej czołówki sobotniego biegu. Pierwsza ósemka uzyskała wyniki poniżej 21 minut.

    WARSZAWA

    W warszawskim biegu wzięły udział 683 osoby. Dodatkowo na trasach CITY TRAIL Junior rywalizowało około 150 młodych sportowców. Zwycięzcą został Artur Jabłoński z czasem 15:34. Drugie miejsce z takim samym wynikiem zajął Piotr Mielewczyk, a trzecie - Jakub Pudełko (15:41).

    Wynik Artura jest najlepszym w historii cyklu uzyskanym na trasie w Lesie Młociny.

    – Na linii startu nie czułem się faworytem, bo obok siebie widziałem naprawdę mocnych zawodników. Dlatego też nie chciałem już na samym początku wychylać nosa, sądząc, że chłopaki od razu narzucą mordercze tempo. Zależało mi na tym, żeby jak najdłużej utrzymać z nimi kontakt, więc od startu biegłem za czołówką biegu. I właściwie nie bardzo rozumiałem, co się dzieje, bo biegło mi się bardzo komfortowo i nie wiedziałem, czy jestem tak mocny, czy to tempo biegu jest takie wolne. Po pierwszym kilometrze zorientowałem się, że chodzi o to drugie, bo 3:17 min/km to nie jest zawrotne tempo. Zdecydowałem się trochę zwiększyć obroty i poprowadzić kolegów. Szybkość wzrosła do ok. 3:00/km – relacjonuje Artur Jabłoński.

    – W połowie dystansu poczułem pierwsze oznaki zmęczenia, musiałem zwolnić i od razu zostałem wyminięty przez Jakuba Pudełko i Piotra Mielewczyka. Dalej biegłem posłusznie za ich plecami i tak naprawdę trochę się oszczędzałem. Czekałem na finisz, który był dla mnie dużą niewiadomą, bo nie dysponuję teraz specjalnie imponującą szybkością. Na ostatnich 300m udało mi się jednak mocno przyspieszyć i nieznacznie wygrać z Piotrem – opisuje zwycięzca także poprzedniej edycji zawodów w Warszawie.

    – W następnej imprezie nadal chciałbym być górą, ale już wiem, że to nie będzie wcale łatwe. W tym roku trasa jest nieco inna niż ta zeszłoroczna. Uważam, że jest trochę szybsza i przy dobrej dyspozycji i sprzyjających warunkach można pokusić się o „złamanie” 15 minut – może kiedyś przyjdzie taki moment, że uda mi się taka sztuka – dodaje Jabłoński.

    Drugi zawodnik - Piotr Mielewczyk - nie zamierza zrezygnować z walki o wygraną w cyklu.

    – Tym razem bieg odbył się w dużo bardziej sprzyjających warunkach niż ten przed miesiącem, dlatego spodziewałem się lepszego wyniku. Szczególnie, że walka o zwycięstwo była zażarta i dosłownie do ostatnich centymetrów. Za miesiąc rewanż i na pewno tanio skóry nie sprzedam – podkreślił po biegu najlepszy zawodnik październikowej imprezy.

    W rywalizacji kobiet najszybszą okazała się - podobnie jak przed miesiącem - Paulina Lipska. Tym razem jej wynik to 18:41. Drugie miejsce zajęła najlepsza zawodniczka dwóch poprzednich sezonów CITY TRAIL - Joanna Schab (19:08), a trzecie - Weronika Zielińska (19:08).

    Biegacze z Warszawy mogli skorzystać z kilku stref zdrowia zorganizowanych przez parntera tytularnego cyklu – badano poziom cholesterolu, glukozy i EKG. Była strefa zabaw dla dzieci, a także strefa cateringowa, w której serwowano gorąca zupę i różne rodzaje herbat. W obu miastach organizatorzy zapewnili batony regeneracyjne, napój izotoniczny, zdrowe przekąski oraz masaże.

    Przypomnijmy, że cykl CITY TRAIL odbywa się od września pod nazwą Grand Prix CITY TRAIL z Nationale-Nederlanden. W sezonie zaplanowano 60 biegów, dotychczas odbyło się 21. Najbliższe - 5 grudnia w Olsztynie oraz 6 grudnia w Gdańsku i Łodzi.

    Szczegółowe informacje oraz zapisy znajdują się na stronie www.citytrail.pl.

    mat. pras.


    0 0

    Siedmiu zawodników zawiesiła Kenijska Federacja Lekkoatletyczna za stosowanie dopingu. Największą gwiazdą wśród nich jest czterokrotna złota medalistka mistrzostw świata w biegach przełajowych Emily Chebet. W sumie od 2012 r. w Nairobi zdyskwalifikowano za przyjmowanie niedozwolonych substancji 40 lekkoatletów. Czy Kenia grozi – podobnie jak Rosji – wykluczenie ze światowej rywalizacji?

    Według władz związku Chebet została przyłapana na przyjmowaniu Furosemidu. Ten lek o działaniu moczopędnym jest uznawany przez Światową Agencję Antydopingową (WADA) za środek zakazany, gdyż może maskować zażywanie środków dopingujących. Po dyskwalifikacji mistrzyni świata (m.in. z Bydgoszczy sprzed dwóch lat) będzie mogła wrócić do profesjonalnego biegania dopiero po 16 lipca 2019 r.

    Wśród zdyskwalifikowanych zawodników są również dwie biegaczki, które nie przeszły testów antydopingowych na ostatnich mistrzostwach świata w Pekinie. Chodzi o Joyce Sakari Nakuminchę i Koki Manungę. Podobnie jak Chebet przyłapano je na zażywaniu Furosemidu.

    Jepkosgei Cheserek zawieszono z kolei na cztery lata za spożywanie norandrosteronu. Co ciekawe podobną substancję wykryto ostatnio w organizmie naszego … ciężarowca Marcina Dołęgi.  Nic dziwnego, norandrosteron to steryd anaboliczny stymulujący wzrost masy mięśniowe. Zażywają go kolarze, kulturyści, lekkoatleci, czy właśnie ciężarowcy.
    Judy Jesire Kimugę i Lilianę Moraa Maritę ukarano dwuletnią dyskwalifikacją za przyjmowanie odpowiednio nandrolonu i erytropoetyny. 

    Według ostatniego raportu WADA, w którym gro miejsca poświęcono systemowemu tuszowaniu afer dopingowych w Rosji stwierdzono też, że poważny problem ma również Kenia. To wzbudziło spekulacje, że być może oprócz Moskwy zawieszone w prawach członka IAAF może być również Nairobi. Pojawiały się zarzuty, że władze Keni robią za mało, by przeciwdziałać niedozwolonemu wspomaganiu w sporcie.  

    Źródło:

    http://sportsnewsarena.com/

    MGEL

     


    0 0

    Już po raz dwudziesty w Warszawie odbędzie się Żoliborski Bieg Mikołajkowy. Jubileuszowa edycja imprezy zapowiada się rekordowo pod względem frekwencji. Organizatorzy zapowiadają niespodzianki.

    Limit uczestników wynosi 750 osób w biegu głównym. Chęć udziału w imprezie wyraziło już prawie 800 osób. Organizatorzy jednak uspokajają. Biegacze, którzy zamiast biegania między pułkami w sklepach podczas przedświątecznych zakupów wolą wybrać zmagania na 10 km, mają jeszcze szansę, aby się zarejestrować. 

    - Jest nam bardzo miło, że bieg cieszy się tak dużym zainteresowaniem. Dlatego będzie można się zapisać jeszcze w dniu biegu. Przygotujemy trochę dodatkowych pakietów. Myślę, że jeszcze ze sto osób jesteśmy w stanie przyjąć - mówi Daniel Karolkiewicz, prezes klubu Entre.pl Team. 

    Trasa prowadzi Pasem Nadwiślańskim i nowo otwartymi bulwarami. Na uczestników  biegu czekać będzie nawrót przy Moście Śląsko-Dąbrowskim. Start i meta znajdować się będzie przy Centrum Olimpijskim. Jest to druga edycja rozgrywana w tym miejscu. Jeszcze w 2013 roku bieg odbywał się w Parku Kępa Potocka.

    - Trasa jest trochę zmodyfikowana w stosunku do ubiegłorocznej edycji. Nie są to jednak wielkie zmiany tylko delikatne poprawki. Mikołajowie nie powinni się więc martwić. Chcemy wykorzystać ten ciekawy teren jaki jest na Żoliborzu. Trasa jest tam płaska i szybka. Przewidujemy, że wystartuje też ktoś bardzo szybki. Nie mogę póki co zdradzić kto to będzie, bo czekamy na potwierdzenie. Mogę tylko powiedzieć, że biega poniżej 30 minut na 10 km. - powiedział tajemniczo nasz rozmówco.

    Bieg prowadzić będzie pilot przebrany w strój św. Mikołaja. Wszystko zgonie z hasłem imprezy „ Mikołaja nie przegonisz”. Organizatorzy zachęcają też do przebrania w świąteczne stroje Mikołajów, Śnieżynek lub Elfów. 

    20. Żoliborski Bieg Mikołajkowy wystartuje 6 grudnia o godzinie 12:30. W dniu imprezy biuro zawodów czynne będzie od godziny 9.

    Przypomnijmy, że rok temu imprezę ukończyły 533 osoby. Zwyciężyli Jakub Nowak z czasem 30 minut i 50 sekund oraz Antonina Miłek z rezultatem 38:09. 

    http://www.biegmikolajkowy.pl/?page_id=23

    RZ


    0 0

    Zakończony w niedzielę 29 listopada półmaraton w New Delhi był jednym z szybszych biegów w sezonie. Sześciu mężczyzn ukończyło go w czasie poniżej 60 min. Jeszcze 500 m przed metą nie było wiadomo, kto z piątki liderów zwycięży. Ostatecznie po zaciekłym pojedynku z Masinetem Geremewem, zrobił to Birhanu Legese z czasem 59:20.

    Dla Etiopczyka jest to nowy rekord życiowy, a przy okazji jest to również trzeci najszybszy czas na świecie w tym sezonie. Jest to już jego drugi wygrany półmaraton w tym roku, po tym jak w Berlinie przekroczył linię mety z czasem 59:45.

    Wśród pań także nie było łatwo o zwycięstwo. Trzy Kenijki biegły razem i na linię mety wpadły niemal jednocześnie. Ułamki sekund zdecydowały o wygranej. Najszybsza okazała się Cynthia Limo z czasem 01:08:35.

    Lalita Babbar, miejscowa biegaczka, poprawiła rekord Indii uzyskując czas 1:10:52. Lalita lokalnym dziennikarzom mówiła, że przed każdym biegiem modli się o rekord. Nie wiemy, jakiego wyznania jest ta rekordzistka, ale modlitwa musi być wyjątkowo skuteczna, bo to już jej trzeci rekord w tym roku. Podczas mistrzostw świata w Pekinie poprawiła rekord Indii w biegu na dystansie 3000m z przeszkodami. W tej samej konkurencji została rekordzistką swojego kraju podczas mistrzostw Azji.

    We wszystkich biegach rozgrywanych w ramach Półmaratonu New Delhi wzięło udział 34 000 biegaczy. W samym półmaratonie 13 000 ludzi.

    IB

     


    0 0

    Biegacze nie są w stanie uciec przed zanieczyszczonym powietrzem. W smogu odbywa się np. maraton w Pekinie, a New Delhi, gdzie w miniony weekend  startowali zawodnicy na dystansie 21,095 km wiedzie prym w niechlubnym rankingu WHO, najbardziej zanieczyszczonych miejsc na świecie. W Polsce również nie brakuje dni, w których stężenie pyłu w powietrzu przekracza dopuszczalne normy. Wtedy osoby z grupy podwyższonego ryzyka nie powinny wychodzić z domu.

    Badania amerykańskich naukowców rzucają nowe światło na to, kto jest w grupie podwyższonego ryzyka. Po sprawdzeniu danych dotyczących chorób układu krążenia i wylewów okazało się, że zanieczyszczenie powietrza jest istotnym czynnikiem podnoszącym ryzyko ich wystąpienia, ale reakcje poszczególnych osób różnią się między sobą.

    Zazwyczaj komunikaty wspominają o astmatykach, chorych z niewydolnością oddechową i chorobami krążenia, tymczasem po przeanalizowaniu danych ponad 100 000 kobiet na pierwsze miejsce wśród chorób zwiększających podatność na negatywne skutki zanieczyszczenia powietrza wysunęła się cukrzyca typu 2. Każde 10 µg zanieczyszczenia więcej  na metr kwadratowy oznacza wzrost o 44% ryzyka wystąpienia choroby niedokrwiennej serca u kobiet z cukrzycą.

    A jeśli wziąć pod uwagę kobiety z nadwagą  po 70 r.oku życia, ryzyko jest jeszcze większe. U zdrowych kobiet takie ryzyko również rośnie, ale nie jest to przyrost tak istotny statystycznie, jak u chorych.  Niestety nie wiadomo, czy taka sama zależność występuje u panów. Autorzy badania dopiero planują przeprowadzenie podobnej analizy u mężczyzn.

    Jeśli wziąć pod uwagę również wcześniejsze badania dowodzące, że zanieczyszczenia w powietrzu zwiększa ryzyko zwężenia się światła naczyń krwionośnych oraz teorię wiążącą jakość powietrza z chorobami nerek, mamy już całkiem długą listę powodów, by sprawdzać, czym oddychamy na treningu.

    W tym momencie w Warszawie i Krakowie jakość powietrza określana jest jako bardzo dobra i dobra, ale prognoza dla Krakowa mówi o możliwym pogorszeniu się wskaźników.

    http://jaha.ahajournals.org/content/4/12/e002301

    IB


    0 0

    Wystartowały zapisy do 14. Zimowego Biegu Trzech Jezior. Impreza z roku na rok cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Organizatorzy spodziewają się kolejnego  rekordu frekwencji.

    Limit do Zimowego Biegu Trzech Jezior wynosi 1100 osób. Od pewnego czasu pula uczestników imprezy jest sukcesywnie zwiększana. Rok temu w zawodach mogło maksymalnie uczestniczyć 1000 osób. Natomiast dwa lata wcześniej 900 biegaczy. 

    Zapisy cieszą, się dużym zainteresowaniem. Zaledwie po kilku godzinach trwania rejestracji na liście startowej widnieje ponad 250 nazwisk. Dodajmy, że przy okazji ostatniej edycji pakietów brakowało pod koniec stycznia, czyli ponad dwa tygodnie przed startem. Czy tym razem ten wynik zostanie pobity?

    - Po tegorocznej edycji stwierdziliśmy, że warto rozszerzyć limit uczestników o dodatkową pulę. W lutym przed samym biegiem dostawaliśmy wiele pytań i telefonów, czy jeszcze ktoś może się zapisywać. Jednak nie mogliśmy już nikogo przyjąć. Uważam, że te dodatkowe sto miejsc pozwoli nam uniknąć takich sytuacji. Chyba jest to już ostateczny limit. Ze względów organizacyjnych nie możemy go zwiększać w nieskończoność.Chcemy, żeby ten był bezpieczny i wygodny dla uczestników - mówi Edyta Koperska z OSIR Trzemeszno, organizatorka zawodów. 

    Bieg odbywa się na dystansie 15 km. Trasa prowadzi przez tereny Nadleśnictwa Gołąbki, wokół jezior Przedwieśnia, Wieśniate i Łomno. Starta i meta znajdują się w miejscowości Gołąbki.  

    Trasa w porównaniu do poprzednich edycji nie ulegnie zmianie. Uczestnicy zawodów przebiegną dookoła trzech jezior. W większości trasa prowadzić będzie duktami leśnymi, choć z roku na rok coraz więcej jest dróg asfaltowych - powiedziała  nam Edyta Koperska. Impreza jest bardzo klimatyczna i przyciąga uczestników - dodała.

    14. Zimowy Bieg Trzech Jezior odbędzie 13 lutego 2016 roku. Start i meta wyznaczono przy Ośrodku Wypoczynkowym w Gołąbkach, a biuro zawodów w Hali OSiR w Trzemesznie. 

    Przypomnijmy, że ubiegłoroczną edycję ukończyły 863 osoby- co stanowi rekord  frekwencji. Zwyciężyli Błażej Brzeziński z czasem 46 minut i 47 sekund. Wśród kobiet najlepsza była Andżelika Dzięgiel z wynikiem 55 minut i 9 sekund. 

    https://online.datasport.pl/logos/reg1751.pdf

    RZ


    0 0

    W piątek, 4 grudnia w rozpoczną się Mistrzostwa Świata w Biegu 50K. Będzie to pierwsza edycja zawodów w Katarze. Chociaż podobne wydarzenia odbywały się tu od 10 lat, dopiero teraz organizatorzy otrzymali odpowiednie umocowanie od IAU, by przeprowadzić zawody w randze mistrzostw świata. Wcześniej zawody odbywały się pod nazwą 50K World Trophy. 

    - Jest nam niezwykle miło gościć mistrzostwa świata na terenie Aspire Zone. To dopiero pierwsze mistrzostwa z zaplanowanych trzech edycji- mówi Nadeem Khan, dyrektor komunikacji IAU odnosząc się do faktu, że Doha będzie gospodarzem mistrzostw także w 2016 i 2017 r.

    Zawody zostaną rozegrane na 5-kilometrowej pętli. Rozpoczną się o 18:00, gdy temperatura już nieco się obniży. Weźmie w nich udział 51 biegaczy i 32 biegaczki z 21 krajów.  Każdy kraj mógł przysłać 9 zawodników i tyle samo zawodniczek.

    Niestety Polaków wśród nich nie będzie. Nie będzie również zwyciężczyni sprzed roku Emilie Harrison. Mimo jej nieobecności Amerykanie wysyłają do Kataru silną ekipę i liczą na przynajmniej drużynowe zwycięstwo swojej ekipy. Mocną drużynę wystawili również Australijczycy z Johnem Duttonem, zwycięzcą Canberra City Act  (50km) z czasem 2:59:19, na czele. Dobrą życiówką może się również pochwalić Gary O’ Hanlon z Irlandii (02:57:16) oraz Niels Bubel ( 02:55:16) mistrz Niemiec na dystansie 50km oraz na dystansie 10km.

    Oficjalne wyniki będą znane 5 grudnia po ceremonii zamknięcia mistrzostw

    Fot. http://www.iau-ultramarathon.org/

    IB

     

     


    0 0

    Barbara Niewiedział to biegaczka średniodystansowa, która z ostatnich mistrzostw świata w Doha przywiozła aż 3 złote medale. 

    Jest także dwukrotną złotą medalistką paraolimpijską, wielokrotną mistrzynią świata i zawodniczką wszechstronną, która wygrywa na bieżni, na hali i w przełajach. Jest także aktualną rekordzistką świata na dystansie 1500m i 800m. Z powodzeniem rywalizuje z pełnosprawnymi zawodniczkami.

    Zapytaliśmy Panią Barbarę jak się zdobywa złote medale, gdy trzeba godzić czas na treningi z życiem rodzinnym i borykać się z problemami finansowymi.

    Zanim zapytam o pani niezwykłe osiągnięcia, rekordy świata, medale olimpijskie, chciałabym prosić o wyjaśnienie, co oznacza kategoria T20, w której pani startuje?

    Barbara Niewiedział: To niepełnosprawność intelektualna. Na pewno, chce mnie pani zapytać, jak znalazłam się w tej kategorii. Jako 8-latka straciłam ojca i wraz z rodzeństwem trafiłam do ośrodka szkolno-wychowawczego. Miałam tam problemy z nauką, a do teraz mam problemy, które można określić jako intelektualne. Nie radzę sobie ze sprawami papierkowymi, jest wiele rzeczy, których nie potrafię zrobić.

    Niestety defekt intelektualny, chociaż nie jest zawsze widoczny, w sobie mam. Przebywając z normalnymi osobami, człowiek się uczy od nich odpowiedniego zachowania, słownictwa, kultury bycia. To nie jest tak, że osoba niepełnosprawna intelektualnie musi się zaraz jakoś szczególnie zachowywać. Niestety startując w kategorii T20 jesteśmy narażeni na wyśmianie i to na pewno nie jest przyjemne. Trzeba sobie z tym radzić...

    Od czego zaczęła się pani kariera sportowa?

    Jako 14-latka wzięłam udział w zawodach ulicznych z okazji Dnia Olimpijczyka. Pokonałam tam dystans 2 km i wygrałam ze wszystkimi i z chłopakami i dziewczynami, a zawody były organizowane dla pełnosprawnych zawodników. I od tego zaczęła się moja kariera. Było to możliwe, bo nauczyciel WF, pan Korfela, znalazł sposób, by wykorzystać mój zacięty charakter i upór. Pokazał mi drogę i jestem mu za to bardzo wdzięczna. Wkrótce po tym zwycięstwie pojawiły się następne. Zaczęłam wygrywać w mistrzostwach województwa, a nawet na mistrzostwach Polski juniorek.

    Czy to były zawody osób pełnosprawnych?

    Tak, rywalizowałam z osobami pełnosprawnymi i do tej pory zdarza mi się pobiec z kadrowiczkami. Zdobywałam medale również w takiej rywalizacji. W tym roku pobiegłam z dziewczynami z kadry narodowej w Krakowie i zajęłam piąte miejsce.

    Kiedy przyszły pierwsze sukcesy międzynarodowe?

    Bardzo szybko. Już rok później pojechałam na swoje pierwsze mistrzostwa świata. Odbywały się w Portugalii. Wygrałam tam w biegu przełajowym na dystansie 3000m. Tam zostałam dostrzeżona. Po tych zawodach miałam już dostęp do szkoleń, zgrupowań. Jeździłam na coraz więcej zawodów. Często wygrywałam, chociaż nie mogę powiedzieć, że zawsze. Bywałam druga, trzecia.

    Zawodniczki na moich dystansach są bardzo mocne. Muszę więc dużo trenować, by utrzymać się na podium. Sukcesy nie przychodzą, tak od niczego. Trzeba na nie ciężko pracować. Na szczęście trener ma do mnie dobre podejście i bardzo dobrze nam się trenuje. Pracujemy razem już 11 lat.


    0 0

    W piątek, 4 grudnia w Doha rozpoczną się Mistrzostwa Świata w Biegu 50 km. Będzie to pierwsza edycja zawodów w Katarze. Chociaż podobne wydarzenia odbywały się tu od 10 lat, dopiero teraz organizatorzy otrzymali odpowiednie umocowanie od IAU, by przeprowadzić zawody w randze mistrzostw świata. Wcześniej zawody odbywały się pod nazwą 50K World Trophy.

    - Jest nam niezwykle miło gościć mistrzostwa świata na terenie Aspire Zone. To dopiero pierwsze mistrzostwa z zaplanowanych trzech edycji - mówi Nadeem Khan, dyrektor komunikacji IAU odnosząc się do faktu, że Doha będzie gospodarzem mistrzostw także w 2016 i 2017 r.

    Zawody zostaną rozegrane na 5-kilometrowej pętli. Rozpoczną się o 18:00, gdy temperatura już nieco się obniży. Weźmie w nich udział 51 biegaczy i 32 biegaczki z 21 krajów. Każdy kraj mógł przysłać 9 zawodników i tyle samo zawodniczek. Niestety Polaków wśród nich nie będzie.

    Nie będzie również zwyciężczyni sprzed roku Emilie Harrison. Mimo jej nieobecności Amerykanie wysyłają do Kataru silną ekipę i liczą na przynajmniej drużynowe zwycięstwo swojej ekipy.

    Mocną drużynę wystawili również Australijczycy z Johnem Duttonem, zwycięzcą Canberra City Act (50km) z czasem 2:59:19, na czele.

    Dobrą życiówką może się również pochwalić Gary O’ Hanlon z Irlandii (02:57:16) oraz Niels Bubel ( 02:55:16) mistrz Niemiec na dystansie 50 km oraz na dystansie 10km.

    Oficjalne wyniki będą znane 5 grudnia po ceremonii zamknięcia mistrzostw.

    IB


    0 0

    Biegacze nie mają ucieczki przez zanieczyszczeniem powietrza. W chmurze pyłu zawieszonego odbywa się np. maraton w Chinach. New Delhi, w którym w miniony weekend odbył się półmaraton, wiedzie prym w niechlubnym rankingu WHO, najbardziej zanieczyszczonych miejsc na świecie.

    W Polsce również nie brakuje dni, w których stężenie pyłu zawieszonego przekracza dopuszczalne normy, a komunikaty sugerują pozostanie w domach osobom o podwyższonym ryzyku.

    Badania amerykańskich naukowców rzucają nowe światło na to, kto jest w grupie podwyższonego ryzyka. Po sprawdzeniu danych dotyczących chorób układu krążenia i wylewów okazało się, że zanieczyszczenie powietrza jest istotnym czynnikiem podnoszącym ryzyko ich wystąpienia, ale reakcje poszczególnych osób różnią się między sobą.

    Zazwyczaj komunikaty wspominają o astmatykach, chorych z niewydolnością oddechową i chorobami krążenia, tymczasem po przeanalizowaniu danych ponad 100 000 kobiet na pierwsze miejsce wśród chorób zwiększających podatność na negatywne skutki zanieczyszczenia powietrza wysunęła się cukrzyca typu 2. Każde 10 µg zanieczyszczenia więcej na metr kwadratowy oznacza wzrost o 44% ryzyka wystąpienia choroby niedokrwiennej serca u kobiet z cukrzycą.

    A jeśli wziąć pod uwagę kobiety z nadwagą po 70 roku życia, ryzyko jest jeszcze większe. U zdrowych kobiet takie ryzyko również rośnie, ale nie jest to przyrost tak istotny statystycznie, jak u chorych.

    Niestety nie wiadomo, czy taka sama zależność występuje u mężczyzn. Autorzy badania dopiero planują przeprowadzenie podobnej analizy u mężczyzn.

    Jeśli wziąć pod uwagę również wcześniejsze badania dowodzące, że ekspozycja na zanieczyszczenia w powietrzu zwiększa ryzyko zwężenia się światła naczyń krwionośnych oraz teorię wiążącą jakość powietrza z chorobami nerek, mamy już całkiem długą listę powodów, by sprawdzać, czym oddychamy na treningu.

    W tych dniach w Warszawie i Krakowie jakość powietrza określana jest jako bardzo dobra i dobra, ale prognoza dla Krakowa mówi o możliwym pogorszeniu się wskaźników.

    IB

    źródło


    0 0

    Zamykasz sezon biegowy, potrzebujesz regeneracji a jednocześnie chcesz utrzymać sprawność? Doznałeś kontuzji, czujesz się przetrenowany, potrzebujesz profesjonalnego wsparcia rehabilitacyjnego? Nie zawsze musisz rezygnować z treningów w trakcie leczenia. Czasem wystarczy je tylko ograniczyć.

    Wychodząc naprzeciw jesienno-zimowej aurze Centrum Medycyny Sportowej zaprasza wszystkich biegaczy na rehabilitację.

    ESWT-inaczej "fala uderzeniowa" jest nieinwazyjną terapią bólu, często alternatywną dla leczenia operacyjnego zmian pourazowych i zwyrodnieniowych, szczególnie gdy przebiegają one u ludzi aktywnych sportowo ze zwłóknieniem, czy bliznowaceniem tkanek okołostawowych.

    Kinesiotaping, czyli "plastrowanie dynamiczne", polega na oklejaniu różnych części ciała specjalnymi, elastycznymi, kolorowymi plastrami.

    Najczęstsze wskazania do stosowania obu metod to:


    • Zapalenie ścięgna Achillesa
    • Zapalenie rozścięgna podeszwowego ( ostroga piętowa )
    • Zapalenie więzadeł rzepki
    • Zwapnienia okołostawowe
    • Bóle łokcia (łokieć tenisisty, łokieć golfisty)

    My łączymy te dwa zabiegi. Z jednej strony dość radykalne działanie fali uderzeniowej,  z drugiej łagodny kinesiotaping. Obie metody mają jeszcze jedną zaletę - zabiegi robi się co kilka dni, a czas potrzebny na wykonanie ich jest krótki.

    Dodatkowo w CMS możesz zbadać równowagę statyczną miednicy.

    Jakie mogą być konsekwencje asymetrycznego ustawienia miednicy? Po pierwsze zauważalne zmiany kształtu stawów kończyny dolnej takie jak: zwiększona rotacja wewnętrzna kości udowej, koślawość stawu kolanowego lub nadmierna pronacja stopy . Najczęściej jest to proces wieloletni natomiast u biegaczy ze względu na zwiększone obciążenia może pojawić się wcześniej i prowokować dolegliwości bólowe i powstawanie zmian zwyrodnieniowych.

    Nie lecz się sam zaufaj profesjonalistom z Centrum Medycyny Sportowej!

    Dla posiadaczy Karty Biegacza atrakcyjne zniżki – zadzwoń i zapytaj!

    Centrum Medycyny Sportowej czynne jest codziennie od poniedziałku do piątku w godzinach:7.30 - 20.00 oraz w soboty w godzinach: 8.00 - 14.00.

    • Adres: ul. Wawelska 5, 02-034 Warszawa
    • Telefon recepcja: 22 592 93 05, 22 592 93 06, 22 592 93 07, 22 592 93 08, 22 592 93 09, 22 592 93 10

     


older | 1 | .... | 52 | 53 | (Page 54) | 55 | 56 | .... | 535 | newer